Drzwi otwarte już 27 kwietnia. ZAPRASZAMY!!!

wymiana z Francją - Poitiers (2009)

W dniach 16 – 26 marca 2009 r. odbyła się wymiana z Liceum Pilote Innovant w Poitiers we Francji. Było to międzynarodowe spotkanie, w którym uczestniczyli uczniowie z Niemiec, Anglii, Hiszpanii, Włoch, Rumunii, Polski oraz Danii.

Pobyt obfitował w wiele ciekawych występów grupy cyrkowej, w przedstawienia teatralne, w koncerty oraz wiele innych atrakcji.

Niezapomnianych wrażeń dostarczyła nam wizyta w parku rozrywki Futuroscope. 
Poniżej przedstawiamy wspomnienia jednej z uczestniczek wymiany, Tosi Lewandowskiej z klasy 2 A. 

Wrażenia z wymiany z Francją, Poitiers

Gdyby ktoś wcześniej zapytał mnie, z czym kojarzy mi się Francja, powiedziałabym o żabach i ślimakach na obiad, nieznajomości języka angielskiego na przekór całemu światu i o romantycznym Paryżu. Teraz, kiedy już mam za sobą ponad tygodniowy pobyt w tym kraju, w miejsce żab i ślimaków prędzej wstawiłabym owoce morza, ale i najzwyklejsze jedzenie, a od Paryża zabrałabym tylko przymiotnik ‘romantyczny’. Wszystkie inne przewidywania, chociaż częściowo się potwierdziły.

Muszę przyznać, że każdy dzień spędzony w cieplutkiej Francji przynosił mi nowe obserwacje. O, chociażby to, że rodziny wielodzietne są tam na porządku dziennym. Tu np. rodzina, która mnie gościła szczyciła się czterema córkami (gdzieżby w Polsce znaleźć taką rodzinę?). Podobny stan przedstawiał się we wszystkich goszczących nas rodzinach. Ponieważ większość czasu spędzaliśmy właśnie w tym gronie, muszę wspomnieć, że bardzo podoba mi się sposób, w jaki Francuzi spożywają kolację. Przede wszystkim: razem i obficie. To znów trochę inaczej niż u nas. Nikt przecież nie ma czasu na wspólne zebranie się na kilkudaniowy obiad z przystawkami i deserem… no, może raz w niedzielę. Jednak mimo takiego mnóstwa zalet, które mogłabym wyliczyć w życiu codziennym Francuzów znalazło się też kilka minusów. Jednym z nich jest to, że dzieciaki w szkole spędzają praktycznie cały dzień (do 17.30)! Oczywiście z przerwą prawie dwugodzinną na obiad, ale za nic nie zamieniłabym naszego natłoku zajęć ciurkiem, na taką formę, która zupełnie ogranicza resztę dnia. No i jeszcze te dojazdy.. Moja rodzina mieszkała ponad 20km od szkoły, podobnie więc jak inni musiałam zawsze rano i wieczór dojeżdżać. Nie próbuję nawet wyobrazić sobie jak popsułoby mi plany codzienne transportowanie się o określonej godzinie z rodzicami. Praktycznie zero życia pozaszkolnego i pozarodzinnego, a przecież to takie ważne!

Podczas całego tego pobytu miałam okazję zauważyć tysiące ciekawych zachowań i różnic kulturowych (co do Francji to nie można jeszcze zapomnieć o wspaniałym zwrocie - en grève – który jest jakby nierozłączny z Francuzami. Strajkują oni bowiem dość często, czego niestety doświadczyliśmy podczas podróży na własnej skórze..). Co ważne, ten tydzień spędzony w Poitiers dał mi nie tylko możliwość zapoznania się z Francuzami, ale również młodymi ludźmi z siedmiu innych państw (Liceum goszczące nas zorganizowało tydzień międzynarodowy)! Zabawną wydaje mi się teraz sytuacja, kiedy w ciągu jednej rozmowy używać musiałam kilku języków naraz i na przemian. Mózg pracował non stop i tym samym wieczorami od razu zlegaliśmy do łóżek, ale mimo to na pewno było warto się tak pomęczyć. Wrażenia po wymianie? Francja to na pewno dziwny kraj, ale doczekają się mnie tam jeszcze niejeden raz!